Publicystyka
Zobacz wszystkieCiało, Którego Brak – Kolekcja Czasów Wojny
Wejście na wystawę Pavla Kovacha do Galerii Labirynt powoduje, że niespodziewanie cała ogromna, postindustrialna przestrzeń kurczy się do jednego pokoju. Atmosfera gęstnieje – robi się duszno, klaustrofobicznie. Niewielkie pomieszczenie, utrzymane w surowym, postsowieckim klimacie utworzyło coś na kształt muzeum komendanta. Wojskowy porządek, ograniczona liczba przedmiotów, w tle gra Radio Paradise. Miejsce jest echem przestrzeni wojskowej w Jaworowie, gdzie pracował artysta – twórca i żołnierz, od ponad siedmiuset dni pozostający w czynnej służbie w Siłach Zbrojnych Ukrainy.
Kovach pracuje w strukturach cywilno-wojskowych, pełniąc funkcję o ciężarze trudnym do wyobrażenia. Jego codzienność wyznacza bezpośredni kontakt ze śmiercią – ma do czynienia z ciałami poległych żołnierzy, zajmuje się procedurami dotyczącymi zawiadomień o śmierci, zaginięciach i wzięciu do niewoli, a jedynie sporadycznie – o powrotach. Zaaranżowany w galerii pokój staje się izbą pamięci – miejscem śladów i resztek obecności. Są tam również prace, które pokazują twórczą drogę artysty. Opowiadają o człowieku poprzez przedmioty i ulotne znaki odsyłające do ciała. A jednak ciało w formie fizycznej pozostaje uporczywie nieobecne. Z niewielkiego pomieszczenia prowadzą dwa wyjścia: jedno do raju, drugie do śmierci. Osoby zwiedzające mogą wybrać, którą ścieżką będą podążać, nie mając żadnych instrukcji do tych światów. Wybór jednych z tych drzwi wprowadza nas w zasadniczą część wystawy. Początkowa przestrzeń okazuje się przedsionkiem, zapowiedzią tego, co nastąpi.
Wystawa nosi tytuł Hoc est corpus meum: „To jest ciało moje”. To słowa centralne dla liturgii Eucharystii, momentu przeistoczenia. U Kovacha ich znaczenie zostaje odwrócone: nie potwierdzają obecności ciała, lecz wskazują na jego brak. Cała ekspozycja jawi się jako rewers tej fundamentalnej formuły. Każda z prac jest osobną, poetycką historią, którą można wychwycić w bezpośrednim doświadczeniu. W tle wybrzmiewa prywatna opowieść artysty: choć te osobiste odniesienia są bardzo subtelne, zapisane np. w formie śladów wzrostu, zaznaczanych przez rodziców na drewnianej framudze (182, miara wzrostu rodziny artysty), prześcieradła z jego łóżka pokrytego woskiem (Enku), płócienna etykieta nadawana przy narodzinach i metalowa tabliczka wojskowa: nieśmiertelnik żołnierza splecione w jedno (Breloczek). Biograficzne szczegóły (uchwytne w zasadzie tylko podczas oprowadzań kuratorskich) wpadają jednak w wir uniwersalizacji. Wspólnym mianownikiem staje się próba uchwycenia statusu ciała uwikłanego w wojnę – ciała, którego ontologia zostaje zachwiana. Co świadczy o naszej obecności na ziemi? Co staje się nośnikiem tożsamości? Dwa materialne znaki identyfikacji, dwa systemy numeracji, które pozwalają „odnaleźć” człowieka – w życiu i po śmierci. Pamięć zapisana w przedmiotach, używanych przez człowieka.
Na wystawie powraca motyw liścia laurowego. W kulturze antycznej był uznawany za symbol triumfu, uznania i nieśmiertelnej chwały. W Ukrainie funkcjonuje powiedzenie: jeśli trafi ci w usta liść laurowy, otrzymasz wiadomość. U Kovacha liście oznaczone numerami, częściowo zatopione w miedzi, nabierają złowieszczego charakteru – sugerują komunikaty o stracie, ostateczne i nieodwołalne (Liść laurowy w ustach, dostaniesz wiadomość). Rośliny w tej przestrzeni pełnią ambiwalentną funkcję: komunikują, ale też maskują i ukrywają. Na lightboxach pojawia się gęsta, egzotyczna roślinność, w której zapisane są instrukcje jak usunąć ślady ciała, jak wyczyścić krew, jak zatrzeć imiona na kamieniu. Beznamiętny, techniczny język tych „poradników” uderza swoją chłodną skutecznością. To przepisy na wymazanie istnienia – tego, co organiczne, cielesne, żywe. Podświetlone, bujne tropiki są jednocześnie kuszącym obrazem i kamuflażem, zasłoną, za którą kryje się to, czego nie da się już zobaczyć.
W czasie wojny nie ma miejsca na sentyment. Ciała przewożone w ciężarówkach trzeba usunąć, wnętrze oczyścić. Artysta, pracujący na styku administracji wojskowej i doświadczenia śmierci, ukazuje dramatyczny kontrast między cielesnością – jej temperaturą, ciężarem, zmysłowością – a jej redukcją do śladu: numeru, przedmiotu, wpisu. W filmie Próg pokazuje rejestrację czyszczenia wnętrza ciężarówki, w których przewozi się zwłoki żołnierzy, metodyczne, precyzyjne czynności, których zwyczajność podbija upiorny kontekst. Jednocześnie jest artystą, co uparcie powtarza przejmującym, minimalistycznym wideo Jestem artystą, siedząc w wojskowym uniformie na wprost kamery. To jedyna praca, która została z wystawy Voices from Ukraine w swoim oryginalnym miejscu, płynnie pokazując łącznik pomiędzy ekspozycjami.
Kovach operuje materią organiczną: solą, metalem, woskiem, ziemią. To substancje, które niosą pamięć czasu i procesów rozpadu. Łączy przedmioty w nieoczywisty sposób – szkło z okien, rozbitych w czasie pełnoskalowej inwazji w Ukrainie pokrywa skórą bębna, jest w tym coś głęboko ludzkiego, choć pozbawionego bezpośredniej obecności człowieka (Echo). Zbiera dzwony miedziane z cerkwi, pozbawione serca nigdy już nie wydadzą dźwięku. Wypełnia je woskiem (Rozbić okno od środka), umieszcza na równoważni (Balans). Kolekcjonuje fragmenty rozbitej rzeczywistości swojego kraju, układa je, bazując na kontraście nieprzystających do siebie elementów.
Wystawa stawia fundamentalne pytanie: czym jest życie w czasie wojny? Jak bardzo można odhumanizować obecność drugiego człowieka? W jaki sposób wojenna machina wykoślawia ludzką cielesność i duchowość? Pokazuje, jak bardzo zdeformowana zostaje czasoprzestrzeń doświadczenia, jak radykalnie zmienia się rozumienie obecności. Człowiek zostaje zredukowany do numeru, obiektu, zapisu. A jednocześnie – co najbardziej niepokojące – to dominujący stan rzeczy. Ekspozycja operuje wyłącznie światłem emitowanym przez same prace, głównie lightboxy. Brak dodatkowego oświetlenia pogłębia wrażenie zanurzenia w odrealnionej przestrzeni, w której prace mówią swoim naturalnym głosem. Wystawa otwiera cykl Praktyki sztuki w czasie wojny, kolejna opowieść Stasa Turiny pojawi się w kwietniu. Wypełni ona drugą część Galerii Labirynt i pokaże kolejną perspektywę życia i doświadczenia brutalnych, wojennych czasów.



