Publicystyka

Zobacz wszystkie
Be i cacy

Clou

Portret Jarosława Koziary.

Onegdaj, kiedy byłem jeszcze nastolatkiem i mieszkałem w internacie, internatowy wychowawca ostrzegał mnie przed skutkami czytania nadmiernej ilości książek, groził mętlikiem we łbie, a ja głupi myślałem, że jaja sobie ze mnie robi. Dziś po latach niestety muszę mu przyznać rację. Teraz już wiem bez cienia wątpliwości, że z każdą przeczytaną lekturą człowiek miast mądrzeć, głupieje bezpowrotnie. Im więcej wie po przeczytaniu czegokolwiek, tym bardziej uświadamia sobie, jak dużo nie wie i jak bezdenny jest świat jego niewiedzy. Pazerność na książki otwiera nigdy niezaspokojone nienasycenie i z czasem staje się nieuleczalną chorobą. Miast dobrego samopoczucia, przekonania o swojej wyjątkowej mądrości, samouwielbienia na poziomie prezydenta Stanów Zjednoczonych, człowiek frasuje się swoją głupotą.

No cóż, stało się. Mleko się rozlało i chyba już na zawsze pozostanę w rzeczywistości, w której książki będą tylko i wyłącznie osłabiać dobre samopoczucie, beznadziejnie rozszerzać horyzont, budzić wątpliwości, rodzić niepewność, podważać przekonania itp…

Jeśli już wystarczająco ostrzegłem przed skutkami tego nałogu, zainfekowanym, błądzącym polecam lekturę na swój sposób uniwersalną, autorstwa jak dla mnie jednego z niewielu żyjących światowych autorytetów, który ciągle ma coś mądrego do powiedzenia. Może dla niektórych to zwykła oczywista oczywistość, a może coś nowego. W czasach, gdy dochodzi to poważnego rozjazdu, co jest dobrem, a co złem – to lektura ciągle warta grzechu, a autor ponadprzeciętnie uniwersalny. Do którego często wracam jak ćma, bo świeci w ciemności.

Ponad religią / Etyka dla wszystkich – Dalajlama

Kilka cytatów na wabia:

„(…) wybaczanie ma moc wyzwalania. Roztrząsając dawne urazy, nieuchronnie pogrążamy się w złości. Zadręczanie się bolesnymi wspomnieniami i złorzeczenie nie wyrównuje jednak starych krzywd i nic nam nie daje. Przeciwnie – odbiera spokój umysłu, sen i w końcu zdrowie. Z drugiej strony, przezwyciężenie niechęci i wybaczenie sprawcy przynosi natychmiastową ulgę…”.

„Prawdziwe źródło szczęścia tkwi w naszym umyśle, nastawieniu, pobudkach i stopniu w jakim otwieramy serce dla innych.”

„Mamy naturalną skłonność do miłości, dobroci, czułości bez względu na wyznanie czy jego brak. Pielęgnując ten fundamentalny potencjał – czyli próbując doskonalić w sobie cechy, które tak cenimy u innych – zaczynamy prowadzić życie duchowe.”

Jak już poczuję się błogo w tym idealnym świecie jak z gazetki światków Jehowy, wystarczy zarzucić kilka zdań z E.M. Ciorana, który jak wasabi potrafi odświeżyć dotychczasowe doznania:

„Gdy tylko zwierzęta nie muszą się już bać jedne drugich, popadają w otępienie i przybierają ów smutny wygląd, jaki możemy oglądać w ogrodach zoologicznych. Jednostki i narody wyglądałyby tak samo, gdyby pewnego dnia udało im się żyć w harmonii, nie drżeć już jawnie lub w ukryciu.”

„Niesłychaną ilość godzin zmarnowałem, zastanawiając się nad ‘sensem’ wszystkiego tego, co jest, co się dzieje… Lecz przecież to wszystko nie ma żadnego sensu i ludzie poważni świetnie o tym wiedzą. Dlatego też zużywają swój czas i energię na bardziej pożyteczne zajęcia.”

I jak już tylko pomyślałem o tym, by zamienić bibliotekę na siłownię, trafiłem na zdanie:

„Czytać, to pozwolić drugiemu męczyć się za nas. Najdelikatniejsza forma wyzysku”.

Zobacz także:

Portret Jarosława Koziary.
Słowo się rzekło
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
Sens
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
Ekshibizjonizm
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
CCCP
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
Serum prawdy
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
Jest, czy go nie ma?
Koziara Tararara