Publicystyka

Zobacz wszystkie
Be i cacy

Inwentaryzacja

Portret Jarosława Koziary.

W grudniu poprzedniego roku pochowaliśmy czterdziestoletnią Galerię Białą, chlubę miasta. Jej współzałożycielka i szefowa postanowiła dokonać samurajskiego cięcia i zakończyć jej żywot szybko i zdecydowanie. Dyrektor zarządzający Galerią Labirynt, którego broniła przed usunięciem ze stanowiska cała Polska, postanowił znienacka katapultować się sam i na własne życzenie skończyło się jego dyrektorowanie. Fonomatik studio wymyślone, zaprojektowane i prowadzone z powodzeniem przez wybitnego artystę przestało istnieć, bo Centrum Spotkania Kultur kazało mu się wynosić bez podania przyczyny. Podobnie było z księgarnią artystyczną, która przez dekadę dostarczała książki dla tych, co się interesują sztuką i kulturą. Dwudziestoparoletni Informator Kulturalny ZOOM wyskoczył ze swojego papierowego przyodziewku do otchłani cyfrowej czeluści internetu, tym samym radykalnie obniżając grono zainteresowanych ofertą kulturalną miasta Lublina. Budżet Centrum Kultury stopniał do tego stopnia, że prawie już nie starcza na kreację oferty. I pewnie mógłbym tak stękać i stękać i przytaczać inne przykłady, ale do rzeczy. Miasto Lublin otrzymało zaszczytny tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Z tego, co ludzie mówią, to relacje pomiędzy Spirytus Movens, dzięki determinacji którego to wyróżnienie ciałem się stało, a zaproszonym do współpracy Dyrektorem owej instytucji mają się nie tak, jak by się oczekiwało. Dawno, dawno temu czechosłowacki zespół napisał i wyśpiewał pieśń, która jak dla mnie idealnie ilustruje te relacje. Pieśń miała tytuł „Zaćpa”, a słowa leciały mniej więcej w ten sposób: „Zaćpa zaćpa zaćpa zaćpa zaćpa zaćpa zaćpa zaćpa zaćpa*…” itd.

Dwa lata temu zawiązałem fuzję z dwoma innymi podmiotami i zorganizowaliśmy z powodzeniem międzynarodowy festiwal artystyczny. Jako że organizator stoi na końcu łańcucha pokarmowego, to już nie zostało na zwrot poniesionych kosztów własnych. Moi kulturalni partnerzy postanowili obarczyć nas kolejnym festiwalem i napisali wniosek do KPO. Ponieważ promujemy kulturę na prowincji, grant został przyznany. Brakowało tylko wkładu własnego. Na szczęście Urząd Marszałkowski sam się zgłosił z ofertą współpracy, zapewniając, że dołoży brakujące środki. Jak się z czasem okazało, nie przeszkadzało im zrobić sobie z gęby cholewy i zerwać się z dofinansowania bez podania przyczyny. Ratunku szukaliśmy jeszcze u wojewody, ale wojewoda rzekł w te słowy: „Jak bym mioł, to bym doł, ale nimom”. Obiecanki cacanki i nawet lubelski poseł na sejm wyraził podziw dla moich działań, ale nie miało to żadnego przełożenia finansowego. Finał. Zrobiliśmy znakomitą ofertę kulturalną, sprowadzając zespół z Wielkiej Brytanii, który pomiędzy występami w Chile, Meksyku i Australii zawitał do Siennicy Różanej. Otworzyliśmy napowietrzną galerię sztuki, a wkład własny uzupełniliśmy ze środków własnych.

A teraz proszę państwa odpowiedzcie sobie na bardzo trudne pytanie: Czym i kim wypełnicie ten tytuł: Europejska Stolica Kultury. Sztuczną inteligencją?

*Zaćpa – Zatwardzenie

Zobacz także:

Portret Jarosława Koziary.
W prawo, lewo czy prosto?
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
Clou
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
Słowo się rzekło
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
Sens
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
Ekshibizjonizm
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
CCCP
Koziara Tararara