Publicystyka

Zobacz wszystkie
Be i cacy

Pamięć i niepamięci cud

Portret Jarosława Koziary.

Nie ma pamięci o tych, co byli przed nami, ani o tych, którzy będą później, nie będzie pamięci u tych, co przyjdą jeszcze po nich.

Wedle jednej teorii ciągle jeszcze rodzimy się jako tabula rasa i powolutku musimy wgrywać dane na temat otaczającej nas rzeczywistości. Wedle innych teorii ciągną się za nami palimpsesty poprzednich wcieleń, które czasami znienacka rezonują w naszej świadomości.

Pamięć jest zmienna, a zarazem ulotna i nigdy na zawsze. Mniej lub bardziej świadomie możemy nią manipulować. Nie pamiętamy naszych szmalcowników, ale pamiętamy sprawiedliwych wśród narodów świata. Nie pamiętamy o naszych emigrantach wyjadających brytyjskie karpie z londyńskich stawów, ale pamiętamy ukraińskich opojów łowiących warszawskie sumy. Wołynia nigdy nie zapomnimy, ale już detale akcji Wisła ciężko spamiętać. Nie pamiętamy wielomilionowej migracji swoich pobratymców, ale skrupulatnie liczymy obcokrajowych najeźdźców.

Nie pamięta wół, jak cielęciem był.

Nie pamiętamy swojego chamstwa, ale czyjeś dozgonnie.

Wzrusza mnie to nieustanne majdrowanie historią, choć wielu ma problem z postrzeganiem bieżącej rzeczywistości. Szczerze mówiąc, nie specjalnie mnie kręci historyczna krzywda międzynarodowa, ta doznana i ta wyrządzona. Bardziej mnie zajmuje moja osobista relacja i reakcja na to, że człowiek człowiekowi pumą, że człowiek człowiekowi dżumą.

Nie czuję się tragarzem narodowych traum i sukcesów Igi Świątek. Za własną głupotę odpowiadam sam i nikt mnie z tej odpowiedzialności nie uwolni. Na podstawie samoobserwacji mam wgląd, jak zawodna jest moja pamięć i jak niewiele w niej zostaje. Oczywiście to nie tylko wada, bo czytanie tej samej książki czy oglądanie tego samego filmu po raz enty ciągle może być przyjemne. Kiedyś kolega pożyczył od mnie parę złotych i zapomniał. Po siedmiu latach wysłałem mu odkrytkę (kto pamięta, co to?) przypominającą o siódmej rocznicy pożyczki. Kasy nie oddał, a z czasem wyparł z pamięci naszą znajomość.

Prawie stuletni baca do swojej równie wiekowej żony:

Jak se przypomnę, żem cię bez cnoty wziął, to ciągle krew mnie zalewa.

Biorąc pod uwagę, że jesteśmy tu tylko na chwilę, rozsądnie byłoby puścić wiekowy wór z nienawiścią i zaznanymi krzywdami, bo nic dobrego z tego wora nie wyjdzie. Niepamięci cud jest równie ważny, jak pamięć po wsze czasy. I myślę, że z tyłu wielu problemów nie o pamięć chodzi, tylko o patologiczny rząd dusz, bo czy ktoś o zdrowych zmysłach może obchodzić 16 lat permanentną żałobę?

Jeśli jeszcze ktoś ma kłopoty z pamięcią, to może przypomnę: W pierwszym tomie było: Oko za oko, ząb za ząb. Ale już w drugim tomie:

Panie ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.

Warto ten krótki dialog wykuć na blachę.

Zobacz także:

Portret Jarosława Koziary.
Sztóka
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
Inluencja
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
METAfora
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
Inwentaryzacja
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
W prawo, lewo czy prosto?
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
Clou
Koziara Tararara