Publicystyka

Zobacz wszystkie
Be i cacy

Prorocza drzemka

Portret Jarosława Koziary.

W poprzednim miesiącu Lublin przez dłuższą chwilkę przebywał w objęciach Morfeusza. A to za sprawą odgrzanego spektaklu pt.: „Sen o mieście”. Z niekłamanym entuzjazmem lwia część gawiedzi oglądała poetyczną wizję historii koziego grodu.

Wieść gminna niesie, że fuzja onirycznej mary i miejskich pradziejów ma swoją kontynuację.

Otóż na Plac Po Farze ma powrócić reinkarnacja prastarego dębu, pod którym Leszek Czarny (nie mylić broń Boże z Czarnkiem) dostał objawienia. Książę, który na wieść, że jego ziemie łupią najeźdźcy, pognał z Krakowa nad Bystrzycę z odsieczą. Na miejscu okazało się, że jest już po ptokach, gród złupiony, kobiety wzięte, a po napastnikach pozostał tylko kurz. Zdrożony Leszek, zdrzemnął się pod rozłożystym dębem. We śnie nawiedził go na ognistym rumaku święty Michał Archanioł i wręczył mu miecz. Po przebudzeniu (bez pomocy Freuda) odczytał sen jako wieszczą zapowiedź zwycięstwa. W te pędy puścił się za barbarzyńskimi Jaćwingami i spuścił im okrutne bęcki. Jak się z czasem okazało, przenosząc tę mniejszość etniczną do niebytu. Z tarczą powrócił do miasta, ściął dąb, pod którym spał, a z jego drewna wzniósł kościół jako wotum dziękczynne. Ta opowieść, konglomerat mitów i faktów, codziennie jest przypominana tysiącom turystów przez miejskich przewodników.

No ale ile można żyć przeszłością, nie myśląc o przyszłości?

Jako, że się po latach starań dochapaliśmy się zaszczytnego tytułu Europejskiej Stolicy Kultury, wymyśliłem na tę okoliczność wizjonerską atrakcję miejską. Misję przewidywania przyszłości. Pod hasłem: „Bądź jak Leszek Czarny. Niezwłocznie pospieszaj do Lublina z pomocą”.

Jak powszechnie wiadomo, trudno być prorokiem we własnym mieście, dlatego potrzebne są osoby z zewnątrz, które wzorem wspomnianego księcia będą przewidywały dalsze losy naszego miasta. Pod nowo posadzonym dębem, w jego prastarym miejscu, ustawi się kilka łóżek, leżanek albo hamaków. Kandydaci na miejskich proroków, po uprzednim wpisaniu na listę, będą mogli się na nich zdrzemnąć, by zapaść w głęboki, wizjonerski sen. Po w miarę łagodnym przebudzeniu podyktują treść snu przydzielonym asystentom. Z czasem suma profetycznych wizji wskaże kierunek, w którym miasto winno podążać. Przybywający turysta będzie nie tylko biernym odbiorcą historycznych treści, ale czynnym wizjonerem rzutującym na rozwój naszej rzeczywistości.

Przesypiamy jedną trzecią swojego żywota. Sen ma bezwzględny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie. Stosunkowo niewiele wiemy na temat jego istoty. Może cały czas ktoś z innej równoległej rzeczywistości próbuje nam przemycić ważne informacje, a my nic nie kumamy.

 

Zobacz także:

Portret Jarosława Koziary.
Pamięć i niepamięci cud
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
Sztóka
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
Inluencja
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
METAfora
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
Inwentaryzacja
Koziara Tararara
Portret Jarosława Koziary.
W prawo, lewo czy prosto?
Koziara Tararara